Press "Enter" to skip to content

Drzewa (1995) – horror, który był hipsterski, zanim to stało się modne

annarajczak 0
Akcja rozgrywa się w nadmorskim miasteczku. Głównymi bohaterami są Paweł (Paweł Wawrzecki), nauczyciel przyrody w szkole podstawowej, i Ewa (Ewa Kasprzyk) – biolożka, prowadząca badania w przydomowym laboratorium. Z pozoru szczęśliwe małżeństwo przeżywa poważny kryzys. Paweł czuje się zaniedbywany przez żonę, narasta w nim frustracja, a w konsekwencji nienawiść do przedmiotu jej badań. Przez pewien czas jesteśmy raczeni dość teatralnymi wybuchami gniewu, niezrozumiałymi scenami z życia rodzinnego, małżeńskimi kłótniami  i poetyckimi przerywnikami.

Punktem zwrotnym jest telewizyjny wywiad z uznanym badaczem, który głosi tezę o szkodliwym wpływie roślinności na rodzaj ludzki. Postać grana przez Leona Niemczyka buduje cudownie psychodeliczny klimat – złowrogość jego przepowiedni i bezsensowność głoszonych tez świetnie wpisują się w oniryczną aurę utworu Królikiewicza.

Absolutnie odmienną postawę prezentuje Ewa – kobieta, która kocha rośliny do tego stopnia, że nawiązuje romans z drzewem. Abstrakcja mówicie? E tam, mało pornosów jeszcze widzieliście – wpiszcie sobie „fucking banana tree” na xhmaster (pamiętajcie o trybie incognito!). Dendrofilia to zdiagnozowane zaburzenie preferencji seksualnych, nie mniej szokujące co autonefiofilia czy symforofilia.
Nie, to zmierza w złą stronę. DO RZECZY.
Paweł bezrefleksyjnie przyjmuje telewizyjną sieczkę i ogłasza krucjatę przeciwko drzewom. Podejmuje przy tym szereg idiotycznych działań prowadzących do wycięcia spróchniałych drzew z okolicy. Niestety, w czasie wycinki dąb przygniata i zabija robotnika, co skutkuje masowym pierdolcem – mieszkańcy rzucają się do wyrębu lasu, atakują drzewa, gryzą korę, a na sam koniec zabijają pewnego nadgorliwego ekologa. Historia jakich wiele. Absurdalna, ale cała sztuka filmowa zbudowana jest na absurdzie.

Głównym zarzutem stawianym twórcom jest nazywanie „Drzew” horrorem. Owszem, produkcja zawiera elementy charakterystyczne dla gatunku, niemniej jest dziełem na wskroś eksperymentalnym i do bólu alegorycznym. Nie potrzeba Artemidora z Efezu, aby pojąć jego symboliczny charakter – ot, obraz konfliktu człowieka z naturą. Już Mickiewicz przedstawiał przyrodę jako groźnego przeciwnika, który może pozbawić niewinną jednostkę życia (odsyłam do „Burzy”), i jakoś nikt o to nie sapał. Czemu zatem nie doceniamy współczesnego przekazu ujętego w artystycznej, choć niedoskonałej, formie?

Tak, film nie jest doskonały. Zabiegi montażowe mogą drażnić – przyspieszanie i zwalnianie ujęć, cofanie klatek, manipulowanie dźwiękiem (jutubowe przestery wersja retro) – ale poczytuję to jako zabieg artystyczny. Personifikacja roślin pozwala natomiast wyeksponować ich demoniczną naturę, co jest jak najbardziej zasadne przy zachowaniu somnambulicznej konwencji dzieła.
No dobra, ale gdzie tu horror (i to jeszcze horror ekologiczny)? Już tłumaczę.

Etykietowanie utworu – czy to literackiego, czy filmowego – ułatwia wychwycenie głębszego sensu, zrozumienie intencji twórców. Nastawiając się na poszukiwanie elementów grozy, przywiązujemy większą wagę do szczegółów – przybieranie dziwnych kształtów przez rośliny, mroczne ujęcia krzewów czy niebezpieczeństwa czyhające na nieświadomych bohaterów. Paradoksalnie jednak dochodzimy do wniosku, że strach przed drzewami jest nieuzasadniony, a prawdziwymi czarnymi charakterami są ludzie.


A ostatnie sceny? No kurwa, przecież to aż nazbyt widoczne. Zgraja tępej, omamionej przez jednego człowieka, hołoty rusza na pogrom (słowo klucz) drzew, anihilując je bez żadnej logicznej przyczyny.
Klasyczna rekonstrukcja mechanizmu narastania agresji wobec „wrogiej” siły – wszak to samo odpierdoliło się kilkadziesiąt lat temu! Jeżeli chcesz znaleźć wroga, znajdziesz go wszędzie i sam dorobisz sobie ideologię do nienawiści.

Obejrzyjcie ten film. Jeżeli nie dla fabuły, to dla muzyki, klimatu i genialnej (choć nieco teatralnej) gry aktorskiej Pawła Wawrzeckiego. Naprawdę warto.

Anna Rajczak

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *